niedziela, 12 września 2010

... a S jak studia i K jak Kraków.


Wreszcie! Wreszcie się doczekałam. Doczekałam się września i początku studiów w moim ukochanym Krakowie. Z jednej strony nieposkromiona radość i ekscytacja, z drugiej, dreszczyk strachu przed nowym, nieznanym.. Tak czy siak tryskam optymizmem i cieszę się na nowe życie :)

Jak tylko uporamy się z wizytą właścicieli mieszkania zaczynamy wielką przygodę. 5 osób na 60m2 to będzie wyzwanie niezła zabawa :D Mieszanka AGH, UE i UR z pewnością odstraszy nudę i przysporzy wielu okazji do imprez. Byle tylko nie skończyć jak ten lekkoduch, którego ostatnio poznałam w klubie ;) Zdawać by się mogło dobrze zapowiadający się student, wdzięczny za daną mu szansę.. Jednak po wszystkich jego opowieściach nie wiem, czy da się go zaliczyć do kręgu tzw. 'appropriate entourage'...

Szczerze mówiąc nie mam ochoty opisywać na blogu codziennych, przyziemnych spraw, więc zaznaczam jedynie jakieś przełomowe momenty. Wszystko co chciałam powiedzieć zakładając tego bloga już (na razie) zostało powiedziane więc poczekamy na coś głębszego. Od codziennych głupot jest pinger, a tutaj czasem chcę dać upust swojej frustracji, a ta pojawia się raczej rzadko. Wiem, że mało kto, jeśli w ogóle ktoś, tu zagląda więc zupełnie się nie przejmuję niepisaniem tego bloga.

BTW niedługo premiera filmu Harry Potter and the Deathly Hallows Part I. Z jednej strony fajnie, że podzielili na dwa filmy, z drugiej zwariuję czekając na drugą część. Każdy fan HP pewnie ma podobne odczucia ;) Mimo, że milion razy bardziej wolę książki to i tak jestem ciekawa ekranizacji mojej ulubionej części. I muszę to napisać: Snape <3
;)

0 comments:

.