czwartek, 27 listopada 2008

gronowa wena.

Pisałam właśnie posta na gronie i chyba niepotrzebnie chciałam tym biednym ludziom opowiadać o swoich smutach, dlatego uwolniłam ich od tej udręki wklejając to tutaj:

Doła złapałam ostatnio strasznego. Wszystko mnie drażni, nic mnie nie cieszy, w ogóle to straszne. Tak to jeszcze nie miałam. Nawet ulubiona muzyka w głośnikach nie pomaga! Nie wiedziałam, że tak w ogóle można.. zawsze zły humor potrafił mi przejść w 5 minut. Teraz to jakaś zła chmura nade mną zawisła i na dodatek cały czas z niej pada deszcz! I nie pomaga nawet podśpiewywanie piosenki 'I'm singing in the rain' ani wmawianie sobie, że po burzy pojawia się tęcza i, że 'some people walk in the rain, others just get wet', bo zawsze zaliczam siebie do tych 'others', no i dlaczego teraz te piękne myśli nie działają skoro zawsze pomagały? Dlaczego nie mogę znaleźć dobrych stron tego wszystkiego? Gdzie się podział mój optymizm? Dlaczego stopniał jak ten pierwszy śnieg za oknem? Ja chcę z kimś na kawę pójść.. albo nie wiem, gdziekolwiek.. do teatru, kina albo chociaż w domu z kubkiem gorącej czekolady posiedzieć, albo w parku! Jestem tania! Ale kurde oczywiście.. nikt 'nie ma czasu' w domyśle 'na takie błahostki'. A dla mnie to poważny kryzys.
Goddamnit.

So much to do, and so little time...

1 comments:

GoesGreens pisze...

I agree with u, So much to do, and so little time...
Life Always busy i think...
MixedGreen

.