Wszystko sprowadza się do rzeczy przyjemnych? Tak. Ale nie w rozumowaniu facetów. Tu pojawia się mój chory romantyzm i jedna z moich fobii..Marzy mi się... często marzę :) Teraz akurat tak:
Morze.. ale takie błękitne. Piasek. Szum fal i ciepła bryza od morza.
Ja siedzę na skale. Rozmyślam. Wpatrzona w przepiękne kolory zachodu słońca. Zachód słońca - najpiękniejsza rzecz. I zawsze można na niego liczyć. Codziennie, niezmiennie, zawsze jest. Siedzę i patrzę. Siedzę i myślę. Nic innego się nie liczy. I nagle przychodzi On. Patrzy z uśmiechem i czułością. Siada przy mnie. Obejmuje swoim silnym ramieniem. Później razem oglądamy gwiazdy. Jest przy mnie. Po prostu jest. Trzyma za rękę. Gładzi po włosach. Szepcze, a słowa prawie zlewają się z szumem morza: 'Wreszcie cię odnalazłem.'
Nie chcę nic więcej. Nie potrzebuję większej bliskości. Tyle wystarcza. Tylko czy znajdę mężczyznę, który chce tego samego? Dla którego nie będę musiała przezwyciężać tego najgorszego dla mnie, a nieodłącznego elementu związków?
smutek :(
0 comments:
Prześlij komentarz